 |
qmack:
[^qmack] drogie niepracujące dziewczyny: co się stanie jak wam mąż zejdzie na zawał/jebnie go samochód/cokolwiek? czy macie jakiś plan awaryjny? czy zakładacie, że to się zdarza tylko innym? |
|
2016/01/27 14:17:52 przez www, 0 ♥, 9 ∅
|
^
wiku: [
^qmack] jako pracująca niedziewczyna z zakresu BTDT: planem awaryjnym bywa ubezpieczenie / renta rodzinna (jeżeli jest dziecko)
2016/01/27 14:19:51
^
astarael: [
^qmack] Short term: what Wiku said, long term: nadal szukam pracy, może nie w formie CV w zębach na próg biur, ale xx już poszło w krajobraz. Skąd takie refleksje?
2016/01/27 14:22:21
^
anntosia: [
^qmack] nie pracuje Dostaje alimenty na syna i... mam trwoge w oczach Po cichu liczę na miliony w lotto albo spadek po cioci której mi nikt w życiu nie przedstawił
2016/01/27 14:25:30
^
ister: [
^qmack] jako głowny zywiciel rodziny (gliniany zarabia ok połowe tego, co ja) mam ubezpieczenie. A nawet chyba dwa. Rowniez moje kredyty sa poubezpieczane i sa moje (rozdzielnosc - nie beda musieli ich spłacac)
2016/01/27 14:27:29
^
finka: [
^qmack] trochę oszczędności żeby mieć czas na znalezienie jakiejkolwiek pracy, umiejętności które pozwalają na zarobienie czegoś dodatkowo, a awaryjnie opcja pomocy przez rodziców.
2016/01/27 14:30:38
^
finka: [
^qmack] [
^finka] a w przypadku mojej mamy (która pracuje, ale zarabia śmieszne pieniądze w porównaniu z tatą i na pewno by za to nie utrzymała siebie i domu) ubezpieczenie ojca + oszczędności + jakaś składka gdzie
2016/01/27 14:31:52
^
shenn: [
^qmack] pracuję, ale zarabiam mniej niż połowę tego, co TŻ. spłaciłabym rachunki i to nie wszystkie i finito. Nie mam zabezpieczenia, ale głowię się nad jakimś rozwiązaniem...
2016/01/27 14:37:42
∅