 |
kociaciocia:
[^kouma] Kiedyś w górach posłałam chłopaków po zakupy. Przynieśli wielki boczek wędzony, dużo kisielków i 1 (słownie jeden) chleb. Na 20 osób. Tego dnia jedli ciągnący się boczek z ciągnącym się kisielem (ugotowali za gęsty). |
|
2020/11/16 09:21:31 przez www, 4 ♥, 2 ∅
|
^
kociaciocia: [
^kociaciocia] Potem, jeżeli szli sami do sklepów dostawali kartkę z poleceniem, żeby kartkę podać pani w sklepie, spakować co da i zapłacić. Funkcjonowało nieźle, czasem nawet dostawałam odpowiedź od pani "sera nie ma, będzie jutro"
2020/11/16 09:24:18
^
sirocco: [
^kociaciocia] Z chlebem w górach bywały problemy, nawet jak ktoś nie trzymał głowy w zadku. Pamiętam w Bieszczadach konsumpcję kupionego na hali oscypka z pomidorami, bo te się dało kupić, a chleb przywozili rzadko i za mało :)
2020/11/16 09:28:22
∅